Szambo i perfumeria

Polityka śmierdzi. Drogimi perfumami, spoconym uściskiem ręki i zepsutym stekiem kłamstw, rzucanym każdego dnia głodnej gawiedzi. – Skoro się brzydzisz, to dlaczego zaczynasz o tym pisać – mówię do siebie przed kolejnym zdaniem.

Bo jestem wyczulony na zapachy. To bardzo przeszkadza w życiu. Jestem wrażliwy na każdy nawet najmniejszy smród unoszący się w powietrzu. Co gorsza, „przyjemne” zapachy są najczęściej mdłe i prawie równie nieznośne. Dla mnie szambo i perfumeria różnią się tylko nazwą. A Polska demokracja cuchnie z każdej strony.

– Mów jaśniej. – Lewica śmierdzi kawiorem i nostalgią za komuną. Liberałowie uwielbiają zapach kobiet i pieniędzy, najbardziej nie swoich. A prawica zalatuje kadzidłem i smrodem spod pachy wyciągniętej ręki. Polityczny nos podpowiada mi, że jeszcze długo będziemy skazani na ten wszechstronny odór.

Izraelici spędzili 40 lat na pustyni. Czujesz to? Czyli zostało nam jeszcze kilkanaście lat. Mam jednak przeczucie, że ostatnio mocno błądzimy i czas oczyszczenia znacząco się wydłuży. Pozostaje zatykać nos lub nosić maski. Przynajmniej do czasu, aż znów nie znajdzie się ktoś, kto otworzy okno na świat i trochę tu przewietrzy.

Brak Komentarzy

Odpowiedz