Syndrom Jerozolimski

Zachwyca i przytłacza. Swoją przeszłością i tym, co dzieje się tam teraz. Oglądając panoramę Jerozolimy z Góry Oliwnej czuję się, jak mały kamień rzucony na żydowski grób. Nikomu nieznany, niemy świadek wielkich historii. Jeszcze chwila, a dotknie mnie tutejszy syndrom.

Około 100 osób rocznie traci w Jerozolimie rozum i zmysły. Ktoś paraduje po Via Dolorosa w białym prześcieradle i uważając się za boskiego posłańca głosi Słowo Boże. Inny gość, w pobliżu ściany płaczu czyta na głos Pismo Święte. Jedna z kobiet codziennie parzy herbatę, dla siebie i Mesjasza. Tego, który ma przyjść od wschodu. Częściej chorują jednak mężczyźni w wieku od 20 do 45 lat. Żartuję, że jestem w grupie ryzyka. Na serio, w stołecznym szpitalu jest nawet specjalny oddział dla tych, którzy nie ogarnęli ludzkim rozumem boskiego miasta.

Żydzi modlą się pod Ścianą Płaczu, bo to mur najbliższy ich zburzonej w 70. roku II Świątyni

Do Izreala wybraliśmy się z biurem podróży. Objazdówka z żydowskim przewodnikiem, po świętych dla Chrześcijan miejscach mogła okazać się wyprawą grupy kowboi z indiańskim szamanem. Nurit ma polskie korzenie. Jest odporna na pytania o przepis na macę z krwi chrześcijańskich dzieci (ktoś kilka lat temu serio ją o to zapytał). Zna doskonale panujące tu realia. Ma dystans do siebie i miejsc, które odwiedzamy. Pięknie opowiada. Jest poetką. Była żołnierzem. – Nurit, czy masz ochotę na niekoszerne paluszki? – Oczywiście, jestem przecież w pracy – odpowiada.

Nurit – żydowski przewodnik po chrześcijańskich miejscach

Dwukrotnie odwoływano mój wyjazd do Izreala. Tym razem, zamach na bliskim wschodzie wydarzył się, gdy byliśmy już na miejscu. W dzień egipskiej masakry w koptyjskich kościołach byliśmy w Betlejem. Arabscy policjanci z karabinami szczelnie chronili nasz chrześcijański hotel. Czuliśmy się bezpiecznie. Na tyle, by samodzielnie wędrować po mieście. Do Jerozolimy wjechaliśmy w Niedzielę Palmową wieczorem. Nocne zwiedzanie ma swój klimat. Zwłaszcza, gdy na początku Wielkiego Tygodnia spodziewasz się tłumów, a widzisz puste knajpy i opustoszałe ulice.

Nocne życie w Jerozolimie w kwietniu nie kwitnie

Zwiedzanie zaczynamy od pomnika znajdującego się naprzeciw Knesetu. Gigantyczną menorę podarował Izraelowi w 1956 roku brytyjski parlament. Tuż przed wojną, ci sami Brytyjczycy sprawujący protektorat nad Palestyną zawrócili okręt z ludnością żydowską płynącą z Niemiec.

Dzisiejsza Jerozolima spoczywa na zburzonym w 70 roku przez Rzymian mieście. Wtedy to naród żydowski utracił swoje najświętsze miejsce – II Świątynię. Nowe oblicza miasta wytyczali kolejni zdobywcy. Około roku 1100 pojawili się tu krzyżowcy. Po drugiej krucjacie, ulice miasta dosłownie spływały krwią. Ponad pół wieku później wojujących krzyżem i mieczem przegonił muzułmański sułtan – Saladyn. W XVI wieku muzułmanie zbudowali mury okalające starówkę do dziś.

Rzymskie wspomnienia

Po drugiej wojnie światowej naród żydowski powrócił do ziemi obiecanej. Wówczas granica z Jordanią przebiegała przez Jerozolimę. Po wojnie sześciodniowej w roku 1967, którą wygrał Izrael, granica państwa przesunęła się na rzekę Jordan. Tryumfujący Żydzi anektowali tereny zamieszkałe przez Palestyńczyków. Tym samym rozpoczął się konflikt, który trwa do dziś. Tyle polityki.

Rankiem idziemy drogą przez targ. Jezus upada po raz pierwszy. Special price, my friend. Na straganie święte obrazki, muzułmańskie chusty, koraliki, dzbanki do parzenia kawy i koszulka Messiego. Weronika ociera twarz Chrystusowi. Świeżo wyciskany sok z granatu, woda mineralna za one dolar i krowia noga. Podobno 2000 lat temu atmosfera była podobna.

Droga Krzyżowa 2017

Docieramy do Bazyliki Grobu. Kilka dni do Wielkanocy, a kościół prawie świeci pustkami. Po kilkunastu minutach docieramy do wnętrza z kamienną płytą. W środku masz 10 sekund, potem grobowi bramkarze wskazują ci dosadnie na wyjście.

Grób rzeczywiście był pusty

Tego samego dnia trafiamy do Bazyliki Narodzenia w Betlejem. Tu oczekiwanie trwa trochę dłużej, bo kapłani co jakiś czas odprawiają rytuał kadzenia. W ciągu jednego dnia odwiedzam najświętsze, najważniejsze miejsca dla początków chrześcijaństwa. Jeśli chcesz zapytać, co czułem w tamtych chwilach, to odpowiem wprost – chyba nic.

Betlejem i symboliczne miejsce narodzin Jezusa. 14. ramienna gwiazda symbolizuje pokolenia rodu Chrystusa

Szybko zdałem sobie sprawę, że nie o miejsca (jeśli w ogóle np. grób Chrystusa był w tamtym miejscu. Odkrycia i wskazania dokonano dopiero w IV wieku) tu chodzi. Kto ma większe prawo do Świętej Jerozolimy? Żydzi, którym obiecano tę ziemię na zawsze? Czy Chrześcijanie, którzy uwierzyli w jedynego Mesjasza? A może Muzułmanie, których posłaniec wjechał w 7 wieku na koniu do Nieba wprost z miejsca, gdzie stała żydowska świątynia? Wyznawcy Mahometa wierzą, że Mojżesz i Jezus nakazali posłańcowi powrót na ziemię i tworzenie nowej religii. A zatem, kto w tych sporach ma rację?

Tu gdzie była żydowska świątynia, dziś stoi meczet. Jeden Bóg i trzy religie.

– Bóg nie gra z nami w kości – miał powiedzieć kiedyś Albert Einstein. Jeśli nawet nie jest to gra losowa, to od dwóch tysięcy lat toczy się przedziwna historia ludzi wyznających wiarę w Boga. To jedna z najważniejszych cech naszej cywilizacji. Jej źródło wybija z Jerozolimy. Sposobem na to „szaleństwo” jest zapewne ateizm. Ale ten pozorny spokój wieje nudą.

Zgodnie z zasadą nieoznaczoności niemieckiego fizyka Wernera Heisenberga nie jesteśmy w stanie dokładnie opisać położenia i pędu cząstki. Nie jesteśmy zatem w stanie doskonale dokładnie opisać otaczającego nas świata. A zatem z tej Gry zapewne nigdy nie wyjdziemy w pełni zwycięsko. Pomoc niosą nam proste słowa…

W słynnej żydowskiej opowieści do wielkiego rabiego Hillela, przyszedł poganin i zaproponował, że nawróci się na judaizm, jeśli rabin zdoła wyłożyć mu całą Torę w czasie, gdy on – poganin – będzie stał na jednej nodze. Hillel powiedział: „Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Oto cała Tora. Reszta to tylko komentarz.

Chwilę później Jezus zapytany o największe przykazanie powie: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.

Widok na Jezioro Galilejskie
Brak Komentarzy

Odpowiedz