Jaki pan, taki kran

Nie wiem, kiedy coś zaczyna uważać się za stare, ale ten miał już cztery lata i przeciekał. No i te kurki. Niesforne, pozdzierane pokrętła – kurze łapki pod oczkami Hot i Cold. Bezdyskusyjnie, mój kran można było uznać za stary i przy najbliższej okazji należało go wymienić na nowy. Przy czym słowo „wymienić”, to eufemizm. Bo wymiana, to słony wydatek z kwaśną miną przy kasie.

Poprzednio, to znaczy cztery lata temu, montażu kranu podjął się Jacek – wujek złota rączka. Podobno szczęście rodzinie dają: ksiądz, lekarz i prawnik. Być może. Jednak pełnię szczęścia może zapewnić familii dopiero gość, który wyremontuje ci mieszkanie za pół ceny. Bo umówmy się, jak często radzimy się lekarza albo chodzimy do spowiedzi. A remontować trzeba. Non stop.

A może tak spróbować samemu? Nie, nie napisać na bloga – to akurat w tym zestawieniu jest dość proste. Zamontować nowy, świecący jak neon w Las Vegas kran. Na założenie łazienkowego jednorękiego bandyty, podpięcie wężyków i zamocowanie korka, autor instrukcji obsługi, macher od hydrauliki, przewidział 30 minut. Tyle czasu to zajęło mi zrozumienie 17 instrukcyjnych memów – wiesz takich obrazków z podpisem, przy których podręcznik do fizyki, to komiks Marvela. Ryzyk fizyk. Montujemy.

Już teraz powiem Ci, że instalacja lśniącego tryskacza wody trwała 2 dni. Choć określenie MI jest tutaj na wyrost. Zaczęło się wczesnym popołudniem. Wszystkie elementy udało się spiąć jeszcze przed północą. To było jednak tylko częściowe zwycięstwo. Pomimo ścisłego przestrzegania zasad instrukcji, woda lała się wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba. Nie pomogły kurwy. Samo pierdolę również na nic. Ilość wody, która przelała się w tamtą noc przez moją łazienkę, znacząco przekroczyła sumę opadów kilku afrykańskich krajów.

Jacek mówi, że to zemsta Chińczyków na kapitalistach. A ja mówię, że wykończyliśmy się sami. Chyba tylko w Polsce, tanie znaczy lepsze niż dobre. Wczesnym rankiem dotarła fachowa odsiecz i bezbarwny silikon uszczelnił wszystkie chińskie, plastikowe niedoróbki.

Brak Komentarzy

Odpowiedz